A dzisiaj trochę się popastwiłam nad Tasiem - Weteranem. To mój pierwszy Tasiowy repaint i już widzę spore niedociągnięcia, ale od czegoś trzeba zacząć. Na razie chłopak jest w kawałkach. Czeka mnie jeszcze naprawa dłońki, złożenie go do "kupy" i obszycie i zrobienie niezbędnych dodatków. Czyli własnej sesji zdjęciowej jeszcze trochę nie będzie miał chłopak.
Poprzednia "malowaczka" zrobiła dobrą robotę - zostawiłam jej brwi i rzęsy dolne, ale niestety na koniec psiknęła chłopaka ze zbyt bliska lakierem i zrobił się cały w niezamierzone piegi. Najgorzej to wyglądało na cieniach na oczach i na różu na policzkach i poszło do zdarcia. Z reszty rzeczy jakie zrobiłam, oprócz malowania buzi, to wycieniowałam mu blizny na ciałku (dumna jestem z tej na rączce) i dokleiłam rzęsy, bo cierpiał na ich brak. Musi w wypadku stracił.
A teraz trochę zdjęć - zdjęcia kiepsiej jakości bo robione telefone i przy świetle, ale z dziką radością, że coś się udało z chłopakiem zrobić
1 by
Balbinka B, on Flickr
9 by
Balbinka B, on Flickr
A tu wspomniana blizna:
2 by
Balbinka B, on Flickr
i rzęski:
6 by
Balbinka B, on Flickr
7 by
Balbinka B, on Flickr
Żeby nie było, że golizna lalkowa to Destruktor użyczył swojej skarpetki, żeby bezwstydnika w kawałkach zakryć
Wiem, że nie jest idealnie, ale dumna i tak jestem bardzo ze swojego dzieła

Konstruktywną krytykę i uwagi postaram się dumnie wziąć na klatę wątłą
