Mam zamiar zlikwidować moją kolekcję disnejowskich księżniczek. Tzn. nie planuję się pozbyć żadnej lalki (część z nich kosztowała mnie za dużo czasu i wysiłku by je kupić, część z nich jest dla mnie niezwykle ważna sentymentalnie , więc nie ma szans, żeby trafiły na All), to co chcę zrobić, to schować je w pawlaczu lub w garderobie.
I tutaj pytanie - jak przechowywać lalki, żeby się nie zniszczyły?
Przede wszystkim rozebrać je z ubranek, żeby się nie barwiły, a co potem?
Czy kartonowe pudła wystarczą do przechowywania? Owinąć czymś te lalki? Jak zabezpieczyć włosy?
Dzięki za wszelkie wskazówki
Podepnę się pod pytanie: Ja porobiłam z takiej folio-gąbki (coś jak pianka ochronna nakładana na niektóre owoce) mini kieszonki, które nakładam lalkom na głowę. Leżą w kartonach i trochę boję się, że mogą poniszczyć sobie twarze. Czy ta folia nie jest jakaś szkodząca?
Wrzucam do kartonu saszetkę pachnącą w torebce, żeby lalki nabrały ładnego zapachu. Ponieważ mam głównie trupki, zdarzają się wśród nich śmierdziele
Wisdom comes from experience. Experience is often a result of lack of wisdom.
Z moich i innych doświadczeń wynika, że lalki starzeją się szybciej, kiedy są zapakowane bez dostępu powietrza, guma parcieje, robi się lepka, a farby wżerają się w winyl. Chyba najbezpieczniejsze są kartonowe pudła, o ile w pawlaczu nie ma myszy.
Wydaje mi się, że nie ma potrzeby owijania ich czymkolwiek.
Najlepiej byłoby wziąć duże pudło z grubego kartonu i przygotować boksy (takie jak w skrzynkach z winem czy pudełkach w których kupuje się szklanki) tak, żeby każda lalka miała trochę własnej "przestrzeni" i dotykała tylko ew. tekturki. Jeśli to te księżniczki z porcelanowymi nóżkami bez bucików to dobrze byłoby czymś je dodatkowo zabezpieczyć.
Jeśli to te duże, plastikowe to pod żadnym pozorem nie dawaj ich do pomieszczenia w którym może być wilgotno i w którym są większe wahania temperatur niż normalnie w mieszkaniu. Przy planowanym kilkuletnim przechowywaniu to nie ma większego znaczenia, ale jeśli zakładasz, że może minąć 10-15 lat zanim je wyjmiesz, to mogą skończyć jak spinacz do bielizny, który spędził zimę na dworze (to przypadek ekstremalny, ale mam takie lalki, z lat '60, plastikowe i rozpadały mi się w palcach po dziesięciu latach na strychu gdzie amplituda temperatur wynosiła dobre 70 stopni).
Nie wiem jak wpływa ta gąbka z folii na lalki przy długotrwałym przechowywaniu, ale lepszy byłby chyba papier. I to nie byle jaki, najlepiej (oczywiście nie pamiętam jak się nazywa) taki, którym są owinięte buty w pudełkach sklepowych. Taki cienki, delikatny, bardzo łatwo się formuje.
Kupiłam niedawno taką niby-barbie, gumowo-plastikowa, była owinięta właśnie jakimiś foliami, chyba przez dobrych kilka lat i zrobiła się szara. Mam inną, chyba z tej samej serii, kupiona w szmateksie, wyglądała na bardzo używaną, włosy zniszczone i chyba nikt się nie czulił nad jej przechowywaniem, a po umyciu wyglądała normalnie, jak nowa. Tamta z folii ma jakąś taką dziwną, bladoburą, szarawą naleciałość która nie zmywa się niczym.
Jak masz całą kolekcję to o tyle łatwiej, że wszystkie mają ten sam rozmiar. A zabezpieczenie na główki też mogłabyś zrobić z tektury. Jeśli chcesz (i jeśli dotarłaś do końca tego wywodu) to mogę Ci narysować co mam na myśli...
Z tymi przegródkami z tekturki to nie taki zły pomysł, ale nie polecam zupełnie dla lalek na ciele belly button - nogi im się wykrzywią koszmarnie (bo domyślam się, że w tym przegrodach miałyby stać).
Papierka z opakowań po butach też używam. Intuicyjnie uznałam, że będzie najlepszy.
W świecie Barbie
W razie problemów, proszę o kontakt przez FB, dziękuję.
Miałam na myśli coś takiego:
A w przypadku delikatnych nóżek dodatkowa przegródka, albo ta na nóżki na takiej wysokości żeby lalka "wisiała" w swojej przegródce oparta w kroku i nie latała przy przesuwaniu czy przestawianiu.
No i oczywiście ta tektura bez żadnego lakieru, nadruków czy naklejek które mogłyby barwić.
Nie wiem jak z tymi zupełnie drogimi lalkami bo nigdy nie miałam z nimi do czynienia, ale porcelana i plastik będą bezpieczne w takim opakowaniu. Jeśli mają elementy z winylu albo jakiejś innej gumy, to nie powinien/nna być przez nic naciskana. Można by dodatkowo wyłożyć spód (jeśli nie tamtym wspomnianym papierem) tym bezbarwnym siankiem, którego się używa do zabezpieczania win, ostatnio do dekoracji.
No i dobrze byłoby je przewietrzyć co kilka miesięcy i sprawdzić czy nic złego się z nimi nie dzieje.