Strona 1 z 1

Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 19 paź 2015, 18:23
autor: Malina
Tak jak sobie obiecałam zaczęłam szyć. Wyciągnęłam z szafy zakurzonego, odziedziczonego Vikinga i przy drugim ściegu mało nie wydłubałam sobie oka <brawa dla mnie>. Gdyby ktoś chciał wiedzieć jak, to szyłam jeans igłą nie od jeansu, złamałam ją, a ta postanowiła pofrunąć w moje, na szczęście, chwilowo zamknięte oko :rotfl: No, ale nic, nie zniechęciłam się, sporty ekstremalne (szczególnie takie, przy których można siedzieć) lubię, więc szyłam dalej. Poniżej efekty dwóch weekendów moich zmagań ze szwedzkim wojownikiem.

Obrazek
Obrazek
(^portki od Dextera z EAH)
Obrazek
(wisior chyba od EAH)
Obrazek
(^stockowa kamizelka Mi-chana, okulary z pianki kreatywnej, buty z pianki kreatywnej i ekoskórki)
Obrazek
Obrazek

Wybaczcie kijowość zdjęć, obiecuję poprawę przy następnym rzucie :)

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 19 paź 2015, 19:31
autor: Balbinka
Hehe moja Amelka też się focha jak jej odpowiedniej igły nie założę i dobrego naciągnięcia nitki nie zrobię.
Spodnie bardzo fajne, a buty to ogólnie full-wypas. Super wyglądają. Czekam na zdjęcia w dziennym świetle. :)

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 24 paź 2015, 12:15
autor: Cynamonka
Niesamowicie podoba mi się kreacja z wisiorem-kluczykiem. Podbiła moje serce :)

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 25 paź 2015, 13:40
autor: Malina
Dziękuję :serducho: Niedługo powrzucam kolejne :)

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 25 paź 2015, 20:48
autor: Balbinka
Wrzucaj, wrzucaj :) czekamy :)

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 21 lis 2015, 16:28
autor: Malina
Ciut już czasu minęło, a ciuszków się nazbierało, więc w końcu zebrałam się wrzuceniem :)

Czarna suknia z błyszczącego pluszu, która o dziwo ładnie się układa
Obrazek
Golfik ze skarpety
Obrazek
Jednorazowy płaszcz, który po jednej sesji w plenerze wygląda jak wyjęty psu z pyska
Obrazek
Lolita „jak ja nienawidzę przyszywać falbanek” dress
Obrazek

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 21 lis 2015, 17:35
autor: Balbinka
Ładne ciuszki :) płaszczyk bardzo ładny. Szkoda, że się zmasakrował, może żelazko go uratuje? Golfik też fajny, sukienka a'la rodzina Adamsów bardzo ładna, a falbanki uwielbiam, ale też zgrzytam jak je przyszywam ;)
Golfik w sam raz zbliżającą się zimę... :D

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 21 lis 2015, 17:48
autor: Malina
Dziękuję :) Płaszczyk uszkodziła wilgoć i liście. Po praniu wygląda ciut lepiej, ale chyba ten materiał generalnie bardzo źle reaguje na wodę :( Miałam jeszcze z niego spodnie uszyć, ale chyba spasuję.

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 21 lis 2015, 23:22
autor: Saga
Szyłam płaszczo-kożuszek z tego samego materiału i potwierdzam, nie stworzono go do kontaktu z wodą. Kurteczka jest ładniusia, golfik twarzowy, a sukienki będę musiała zmacać na żywo ^^ Materiał czarnej wysypany jest brokatem, na zdjęciu wyżej nie widać, ale widziałam inne i tam wygląda zjawiskowo.

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 21 lis 2015, 23:58
autor: Malina
A co najdziwniejsze ten brokat nie odpada. Nie mam pojęcia jak go do pluszu tak mocno przytwierdzili.

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 23 lis 2015, 22:46
autor: Ciocia K.
Piękne stroje. Zwłaszcza czarna suknia wygląda zjawiskowo. A zupełnie powaliły mnie chłopakowe buty, świetnie zrobione.

Ja dopiero zaczynam lakowe szycie, a już zdążyłam się pogniewać ze swoją maszyną i kończyłam ręcznie. Bo moja maszyna nie tyko igłę musi mieć odpowiednią, ale nici i materiał też! No i rozmiar wykroju. Dopóki się obie nie dogadamy to z szycia nici...

Re: Nierówna walka z Vikingiem, czyli ja i szycie

: 24 lis 2015, 00:06
autor: Malina
Dzięki Ciociu :)
A maszyną się nie martw, jeśli z Terminatorem dało się dogadać, to z nią też dojdziesz do porozumienia ;)
Na początku wszystko szyłam z wykrojów, bo przynajmniej 'puzle' pasowały. Dopiero sukienki były szyte na oko. Maszyna czasami ciągnęła, czasami waliła igłą w to samo miejsce - nie ma co się zrażać. Z każdą następną szmatką było lepiej. No chyba, że Saga patrzyła, wtedy maszyna przechodziła w tryb wojny :P
W ramach ćwiczeń zawsze można ćwiczyć ściegi i zakręty na ścinkach - dużo mi pewności siebie takie szycie na sucho dało. Nie twierdzę, że moje dziubanie nie wymaga jeszcze tony uczenia, bo wymaga, że łojoj, ale przynajmniej wkurzam się już tak w trakcie ;)