Mój pierwszy repaint. Jako płótno wybrałam podróbkę Monsterki z kiosku i pomazałam ją wilgotnymi kredkami akwarelowymi i akrylami. W ramach wyskubywania włosków pod reroot, urwałam jej część głowy, ale nie zrażając się przecięłam skalp na pół, obkleiłam główkę wełnianą czesanką, a dziurę w głowie zmieniłam w przedziałek. Później pannę zawinęłam w tasiemkę po kwiatkach i voila moja pierwsza topielica była gotowa. Zdjęcia zostały wykonane bez zbędnego światła, bo lalka się trochę wstydziła swojej twarzy w czasie sesji
Uczennica
Za drugim razem pod kredki poszła Super Model Palm Beach od Simby, którą chciałam zrobić prosto i bez kombinowania. Obecnie lalka wygląda ciut inaczej niż na zdjęciu poniżej - ma ciut „ulepszony” makijaż przez który niestety pogłębił się jej zez.
Aktorka z opery pekińskiej
Po skrzywdzeniu dwóch lalek doszłam do wniosku, że jestem gotowa wytoczyć cięższe działa i zabrać się za Spectrę. Po kilkukrotnej randce z acetonem lalka zaczęła patrzeć w (mniej więcej) jednym kierunku, ale nie zauważyła, że zbliża się do niej zbyt gruba warstwa MSC, przez co obecnie świeci się jak pewna intymna część psa, ale zbytnio z tego powodu się nie mazgai. W ramach rekompensaty za odblaskową twarz exSpectra dostała pierwszą szmatkę jaką w życiu uszyłam oraz prowizoryczny i przymocowany na obecnie stałe wig razem z nagłowną ozdobą.
Topielica numer 2
Kolejna pod kredki poszła Lagoona, która pomimo niedoróbek i kiecki sponsorowanej przez pudło spod biurka cieszy się chyba moją największą sympatią. Na początku chciałam jej zrobić tęczówki, ale zrezygnowałam. Kocham ją jaka jest
Everka
Kiedy pewnego wieczoru wyczytałam na tym forum, że Everki chodzą w Carrefourze po 30 złotych nie powstrzymałam się i następnego dnia zrobiłam zapasy. Na początku nie miałam serca potraktować żadnej z zakupionych panien acetonem, ale w końcu padło na niewinną niczemu Cerise. Cerise to chyba moja ulubiona Everka, ale ponieważ posiadam też jej wiosenną wydanie, to ta zwykła (acz wciąż niczemu niewinna) została zdekapitowana, przeniesiona na ciało Fashionistki i poddana najbardziej bluzgogennemu repaintowi jaki do tej pory wykonałam. Jeśli chodzi o stronę techniczną, jestem bardziej zadowolona niż zwykle, ale coś mi ciągle w niej nie leży. Może to, że nie jest ładniejsza od Cerise, może to, że patrzy na mnie z wyrzutem jak pani z urzędu o 14:58, może to, że wyszła mi mniej skośna niż chciałam. Sama już nie wiem. Może jak uszyję jej ciucha, to nabiorę do niej uczuć.
No i to by było na tyle. Jak coś znowu spłodzę, to dam znać
