Swój pierwszy repaint robiłam na Frankie Stein. Frankie wyglądała okropnie. Miała bardzo zniszczone włosy, z srebrnymi pasemkami, które pozamieniały się w foliowe sprężynki. Nie wyszło tak, jak planowałam, ale zapewniam, że jest lepiej, niż było:) Franki jeszcze nie jest skończona. Szyję dla niej strój leśnej szamanki, ale praca idzie tak powoli, że zanim skończę, minie jeszcze dużo czasu, a wątek chciałam jednak zacząć od pierwszej przemalowanej lalki.



Od kiedy pamiętam, marzyłam o lalce chłopczycy i zrobiłam sobie taką, za trzecim podejściem. To Ghoulia Yelps. Ogólnie uważam, że ta lalka ma świetną twarz do repaintu - na pewno najlepszą z tych niewielu, które miałam w swoich rękach.



Patrzy na mnie jeszcze jedna lalka z przemalowanych przeze mnie, ale niestety, jest najmniej udana, więc zanim ją pokarzę muszę uszyć jej naprawdę odjazdową kiecę:) Wtedy jakoś przejdzie:)
Na tym forum jest wiele bardzo utalentowanych osób i zdaję sobie sprawę, że daleko mi do nich. Chętnie posłucham wszystkich rad. Tworzę wątek, żeby coś mnie motywowało do dalszej pracy. Malowanie i szycie tylko dla siebie, "do szuflady", nudzi się.







