Nie znam się kompletnie na technice, ani na zasadach, a inspirowałam się jedynie lalkami z "Tree Change Dolls". Proszę mnie nie bić za mocno, bo dzieci muszą mieć matkę jeszcze.
Nie ma żadnej bazy, ani żadnego zabezpieczenia, ale cały wieczór majstrowałam, a gdy wrócił mąż, to piałam od samego progu, cóż uczyniłam!
Praktyka czyni mistrza, zatem uzbrojona w kubek z ziółkami, pędzę dalej czytać Wasze porady.
http://zapodaj.net/2005732f85723.jpg.html

