Nie wiem, czy zakładam temat w dobrym dziale, najwyżej Moderatorstwo przeniesie do Spamowiska
Muszę się dowiedzieć - mieliście jakieś kontakty z wielkimi firmami lalkowymi?
Ja miałam dwa, i oba to epic fail
Pierwszą próbę podjęłam jakieś dwa lata temu, kiedy monsterki dopiero podbijały rynek USA. Miałam sprowadzoną przez Ebay Frankie i Lagoonę, w drodze była Clawdeena, a ja pomyślałam, że może kiedyś-kiedyś te lalki będą dostępne w Polsce (bo co tu dużo mówić, fajnie lalę obmacać przed kupnem. Zawsze, jak kupuję na Ebayu, to tylko sie modlę, aby to co do mnie przyjdzie, nie miało zeza! ) Oczywiście naiwnie postanowiłam spytać u źródła, czyli Mattela. Dwa dni szukałam maila do działu obsługi klienta, tak był super ukryty. Potem przez jakieś kilka dni byłam odsyłana z działu do działu, od Annasza do Kajfasza i z powrotem, i nic się nie dowiedziałam. Czułam się dokładnie tak

Ja nie dowiedziałam się absolutnie niczego, jedyne maile, które do mnie docierały to "dziękujemy za zainteresowanie, twoje zapytanie zostało skierowane do działu xyz" - na następny dzień mail z działu xyz "dziękujemy za zainteresowanie, twoje zapytanie zostało przekazane do działu abc"...i tak w koło macieju.
A druga próbę kontaktu miałam dzisiaj

Wróciłam podminowana z pracy, i zrobiłam to, co powinnam była zrobić już tydzień temu, czyli napisałam reklamację do Tonnera (ci, którzy rzucili okiem na mój blog, wiedzą o co chodzi). Przez chwilę martwiłam się, że może niepotrzebnie, bo kontrola jakości przykręci śrubę tym biednym Chińczykom, i pozbawię ich jedynej miski ryżu...ale na wyrost. Dostałam właśnie b. miłego osobistego maila (i piszę to absolutnie bez sarkazmu!) od Michelle z działu obsługi klienta. Pisze, że na podstawie zdjęć nie jest w stanie stwierdzić żadnych nieprawidłowości!
Oh TONNER, YOU MADE MY DAY!
