O jakich czasach mówisz? Bo ja mam po trzydziestce a jako główniara, 10 z malutkim plusem mogłam robić to wszystko, a mój starszy o 10 lat brat był punkiem jeszcze w latach 80'tych, gdy miał naście lat. Każda rodzina jest inna, nie sądzę, aby spojrzenie na poczynania dzieci się zmieniło jakoś radykalnieLunarh pisze:Hm, ciężka sprawa. Czasy się zmieniły i już sama nie wiem, jak obecni rodzice patrzą na poczynania swoich pociech. Skoro pozwalają im przekłuwać ciało, stawiać kukuryku na głowie i farbować włosy na tęczowo
Wcale nie uważam, że dziecko , aby nazwać pieniądze swoimi musi je zarobić, wystarczy jeśli je dostanie. Niespecjalnie mogę napisać w kwestii namawiania na kupno lalki, ja prosiłam raz na chiński miesiąc albo i to nie (nie mogę sobie przypomnieć ani jednej sytuacji w której prosiłam o lalkę, ale nie chcę zarzekać się, że nigdy tak nie było), zazwyczaj robiła to moja siostra, ale też niespecjalnie często, chyba 2 lub 3 razy w życiu, i wtedy miałyśmy te lalki kupowane.Obecnie młodsza córka mojego brata w zasadzie jest zasypywana lalkami, pomimo tego, że brat ma problemy finansowe - od tego ma babcie, ciotki i dalszą rodzinę.
Sądzę, że jeśli prosi się okazjonalnie, np na Święta to rodzice powinni się zgodzić. W najgorszym wypadku, jeśli jest się "za starym', tzn, w wieku gimnazjalnym, można udawać głupiego i tłumaczyć się modą wśród koleżanek XD

