Zrobiłam sobie wczoraj rundkę po sklepach zabawkowych i znowu chce mi się Meygany Broomstix... Mimo, że jest droga, mimo, że na głowie ma szczurze gniazdo, mimo, że na pewną będzie z nią tyle problemów jak z moją Sashabellą... Ale i tak chcę i słyszę takie "kup mnie... kup mnie..." za każdym razem gdy o niej pomyslę...
"Nikt, kto wymiotuje, nie wygląda elegancko, a już widok rzygającego smoka jest chyba najgorszy."
Chodzi za mną Isul, i to tak upierdliwie chodzi, wlepiają się całym stadem z ekranu tymi swoimi wielkimi oczkami, a ja rozlgądam się po mieszkaniu gdzie by go tu posadzić.. Choruję i to chyba nieuleczalnie ;_;
Ani trochę mi nie pomagasz, ja tu się chciałam przynajmniej ograniczyć do jednego, a nie, jeszcze mnie będziesz wspierać w kupnie obu! xD
A tamtej dwójce też się przyglądałam i rozmyślałam.. No ale mało który mi się nie podoba na tyle, żeby nie był potencjalnie wzięty pod uwage i uważniej obczajony..
Ni z gruszki ni z pietruszki zaczynają mi się blythe podobać... Musiałabym wszystkie scenki sprzedać, kurcze nie chcę chcieć dyniogłowej... może jednak chcę, chociaż malutką....
Może to przez te małe paskudy mi taka myśl zaczęła świtać, że dyniogłowe wcale nie takie złe. Ale zdrowiej dla portfela będzie, jak się ograniczę do tych małych paskud
Chwilowo tego po mnie nie widać, ale głównym przedmiotem mojego zainteresowania są lalki PRL/CCCP z lat '70-'90.
Na allegro to się praktycznie nie pojawia (tzn. pojawiają się "jakieś", ale nie te na które poluję).
Mój absurdalny dylemat polega na tym, że:
nie mam ani grosza, ale zdecydować muszę się dzisiaj, płacić mogę po weekendzie majowym,
BARDZO mi zależy na tym, żeby mieć trzy lalki z tej samej formy, na razie mam jedną, która kupiłam jako stan "bdb" (no i w porównaniu z innymi to był stan bdb. ale i tak była półłysa, musiałam naprawiać jej oczy, doklejać rzęsy, rekonstruować nos i wymieniać gumki podtrzymujące nogi i ręce - wszystko wykonalne, ale i tak kupa roboty),
wszystkim znajomym pokazałam tę lalkę którą mam prosząc żeby dali znać jak zobaczą taką gdziekolwiek, bo może ktoś tam ma i chce się pozbyć, albo jak zobaczą do kupienia na jakimś targu to żeby kupili a ja potem odkupię
kolega twierdzi, że znalazł i to od razu dwie, zaklina się, że to na pewno takie jakie chciałam
nie ma jak wysłać mi zdjęcia
oszukać to mnie nie oszuka, ale użył słów "no, są takie jak te dwie co na fotelu siedziały" - jedna z tych dwóch to to, czego szukam, druga jest... no, 10 cm mniejsza, podobna do tej właściwej jak Barbie do Steffie, ale on nigdy nie patrzył na lalki jako coś interesującego
Czyli: Bóg raczy wiedzieć co on tam znalazł, równie dobrze to mogą być jakieś dwa byle jakie śmierdziele, ale obecny właściciel twierdzi, że 40-letnia córka się nimi bawiła
Poza tym: drogie cholery wyjdą, z drugiej strony sama chciałam żeby szukał i mogłam przewidzieć, że jak mnie nie oleje to to się tak skończy.