Elissabat, to ładna lala, taka duża, konkretny kawałek lalki. Od jakiegoś czasu mam lekkie zmęczenie monsterkowymi lalkami, a może kupiłam w sumie te, które chciałam i postanowiłam zejść nieco z tematu. W miejsce monsterek mogłam kupić sporo innych lal, sporo ich wydali w ostatnim czasie, w sumie, to cieszę się właściwie z rebootu i takich wariacji, jak np. duża Elisska. U mnie z dużych, to jest tylko Gooliope, lalka dosyć ciężka i taka fajna do pozowania, czy obszycia.
Lwica Syrenka, to taka trochę playlineowa tandetka, ale mimo wszystko solidna, wiadomo, wtedy nawet playline była czymś lepszym. Ogólnie ogon ma dość miękki, jak butelka po szamponie, nawet lekko pękł, chociaż teraz lala jest do dekoracji, zapewne swoje wysłużyła, to teraz będzie pozować i się wdzięczyć na lalkowej emeryturze

. Co do włosów totalki, to można spróbować na słomkę, co by jen zakręcić taki lok, tyle, że moja ma ciachniętą grzywę i zostały jej takie piórka
Vintage Karby są faktycznie leciutkie, ale mimo wszystko lalka zyskała niemal jedwabiste włosy, są tak cudowne w dotyku, że mam ochotę głaskać ją jak jakiegoś pudelka. Miała wcześniej wrzątkowane, ale by je wyprostować, a teraz użyłam jedynie suszarki i ciepłe powietrze być może ma jakiś rozprężający wpływ na strukturę takiego nylonu przywracając delikatność. W kwestii konia, to ogon i grzywa zostały zakręcone przeze mnie, by nie przeszkadzały w myciu konia i by nabrały trochę takiej falowanej formy. ogólnie grzywę i ogon ma w stanie niemal idealnym, pięknie się błyszczą, jak nowiutkie, właściwie po same końce. No trochę drażnią te wplecione złote nitki, ja je lubię u lalek, ale są łatwe do zniszczenia i utrudniają czesanie, modelowanie. No, a o syrence mogę powiedzieć tyle, że po latach odczuwam pewną ulgę, mogę cieszyć się syrenką, która ma pełny ogon, bez tkaninowej, czy plastikowej nakładki. Nie ma już dylematu, czy lalka jest praktyczna, ona po prostu przedstawia syrenkę samą w sobie, bez zbędnego kombinowania. Zawsze można przełożyć jej głowę (chociaż w tym modelu może być trudniej) by dać lalce nóżki, bądź artykulacje, jak w tych filmach, że bodajże w pełnię księżyca syrena dostawała nogi, lub gdy wyszła z wody, wyschła i nie miała kontaktu z wodą
Czarna Dziękuję ślicznie . Totalka jest po przejściach, zachowała wiele wdzięku, może dlatego, że od tego modelu, to aż bije kolorami. Sporo jej brakuje do ideału, nie mniej super, że w ogóle jest, może uda nam się załapać na repro
A syrenka ma takie specyficzne te włoski, faktycznie dziwne, że karby zostały w tak świetnym stanie. Lalka dość używana, ogon ma odpryski i pęknięcie, a włosy dają radę. Skoro lala była do kąpieli, to może zafundowali jej specyficzne włosie, mnie to cieszy, bo dodają jej mnóstwo klimatu.