Powodem dla którego zdecydowałam się odezwać po tak długiej przerwie był fakt, że za kilka godzin moje życie zmieni się jeszcze bardziej, a żeby nie powiedzieć, całkowicie. Oczywiście mam na myśli otworzenie sklepu (jutro firma zacznie już istnieć urzędowo
Teza zawarta w temacie miała brzmieć "Wpływ lalek na nasze życie. - Kim byliśmy, a kim jesteśmy teraz dzięki lalkom?" Niestety nie zmieściła się
Pamiętam dokładnie jak 13 lat temu podejmowałam pierwszy raz temat BJD. Dla tych, którzy nie wiedzą, trafiłam na “te” lalki zupełnie przypadkowo, szukając odpowiednich rastrów do posiadanej przeze mnie wersji "Photoshopa'" .. Znalazłam wtedy na blogu pewnej francuzki, volksowe 25, a moje oczy wlepiły się w cudownie-magiczny-i-jakże-egzotycznie-brzmiący napis "Dollfie". I tak się zaczęła cała "grzebanina".
Domyślnie chciałam zrealizować w tych maleńkich volksiakach całą plejadę moich komiksowych postaci, ale kręcąc się dalej w temacie, doszłam do wniosku, że coś, co nie ma nawet 50 cm, nie pociaga mnie na tyle, by inwestować w to pieniądze. Zresztą jako 14 latka miałam ich niewiele, pomijając już moje skomplikowane życie rodzinne.
W wieku 16 lat udało mi się wyjechać do UK po raz pierwszy, gdzie pracując sezonowo, zarobiłam na swoją 1 lalkę, Avar'a (którego wszyscy dobrze pamiętają i moje zakręcenie jego osobą
Teraz, na przestrzeni lat, gdy wspominam jak np. uczyłam się do egzaminu poprawkowego i w ten sam dzień przyszło mi pudło z Avarem.. Uwierzcie, było ciężko nie zaglądać pod łóżko ;p. Do 4.30 nad ranem siedziałam na pudle (tak, dobrze przeczytaliście) z zeszytem w ręku, depcząc prawą noga kilka podręczników, by o 4.45 otworzyć znów wieko "trumienki", wyjąć CoA, wsadzić je w kieszeń i pognac na 5.45, na pociąg, zmierzyc się z egzaminem.
Oczywiscie zdałam (do tej pory nie wiem jakim cudem, bo myślalam o stylizacji Avka
Kolejne lata minęły mi pomiędzy nieciekawym życiem prywatnym (z którego byłby dobry "tasiemiec"), rozwijająca się chorobą, wraz z szeregiem powikłań oraz jeszcze bardziej beznadziejną sytuacją w domu, a .. bytowaniem z lalkami, głównie na tym forum.
Przyglądałam się, czasem aż nachalnie na to, co ze swoimi lalkami robia inni. Pamiętam moje początku na BJDreamie, starych userów takich jak "Fillia", "Kłak" (tak ,wiem, przez "q" było), "Syo", "Jenny- Rose", czy chociażby "Berniak". Pamietam, jak inspiracją dla mnie była "Luci", "dramy- lamy" , ale też to, w jaki sposób forum zmieniało się na przestrzeni lat. Jak zmieniali się ludzie, którzy tu są, co osiagneli.
Prawda jest taka, że mamy wielu wspaniałych, lalkowych "fachowców", wiele osób niesamowicie utalentowanych, a także, kilka naprawdę dobrze zapowiadajacych się młodych talentów.
Wcale nie mam zamiaru włazić komuś w tyłek tym, co napisałam - to moje własne spostrzeżenia
Dziś mam 24 lata (w lutym, przyszłego roku 25), moja choroba po 8 latach od zdiagnozowania przyjęła już nowe formy i dzięki Bogu, na razie stoi w miejscu. W ciagu tego czasu, gdy stopniowo traciłam siłę, wiarę w siebie i tak naprawde nie miałam nikogo, zostały mi tylko lalki, których miałam ok. 20. Te kilka lat spędzone na realizowaniu lalkowych fanaberii, stopniowo przygotowywało mnie do oswojenia się z myślą, że w końcu pozostana mi tylko lalki, więc to, co robię, muszę robić jak najlepiej. I tak też się stało.
Zaczęłam małować, szyć, modyfikować, fotografować, stylizować, kreować .. robiłam wszystko, by znaleźc swoje małe “miejsce na ziemi” i choc na chwilę zapomnieć o całym syfie, który mnie spotkał. Nigdy nie byłam osobą za socjalną, a gdy wystąpiły pierwsze powikłania od mojego głównego schorzenia - praktycznie zamknęłam się w pokoju. Byłam tylko ja i lalki. To trochę ku przestrodze, ale jednak z happy endem, więc prosze sie nie bać;).
Tak naprawde, światełko w tunelu zobaczyłam dopiero jakieś pół roku temu, zupełnie przez przypadek, właśnie dzięki lalkom. Nie miałam za bardzo sił, by uczestniczyć w aktywnym zyciu "BJDreamu", nie mogłam nawet podnieść szklanki, ale wciąż czytałam o tym, co tu się ciekawego działo. Czasem też wrzucałam na FB fotki którejś z moich BJD i .. tak się jakoś złożyło, że odezwał się do mnie "znienawidzony znajomy", komentując "przy okazji" ową fotkę.
Gdybym miała opisywać całą tą historię, prawdopodnie nikt z Was nie uwierzyłby mi w to, co się stało, więc od razu, z miejsca napiszę:
Jedno zdjęcie lalki sprawiło, że nareszcie mam kogoś, kto pozwolił mi uwierzyć w siebie, "popchnął" (żeby nie powiedzieć "rzucił jak workiem kartofli" ;p ) we właściwą stronę i sam zainteresował się lalkami, na tyle rozumiejąc to hobby, że pod choinkę dostaję .. MNF
Piszę do Was z UK, nie mieszkam już w Polsce. Jestem pod wrażeniem tego, jak przez te kilka lat do szczęscia wystarczyły mi tylko BJD i tworzone o nich historie, a jak teraz, w ciagu paru miesięcy, byłam w stanie zrobić krok tak wielki, że aż się sama sobie dziwię
Reasumując, BJD w moim życiu wprowadziły wiele zmian. Zaczęło się od myśli, swoistej "inspiracji", która przytłumiona tkwiła we mnie szmat czasu. Z niepewnej 16'ki, po ośmiu latach walki z samą sobą, otoczeniem i lalkami u boku, moje marzenia przestały być już tylko "pomysłami na życie", a stały się nimi. Teraz mam bogato wyposarzoną pracownie( na którą nareszcie mogłam sobie pozwolić) : różnej maści pastele, cleary, liquidy, w drodze jest areograf, nowa maszyna do szycia, materiały, alpaka, furki, syntetyki , a nawet soya ( -> meksykańska fala -> \o/ !!), pierdylion pędzelków, farb, dodatków ..
Jeśli ktoś kiedyś powie Wam, że nic nie potraficie, albo nie warto żyć marzeniami, czy się nimi karmić - nawet nie traćcie na tę osobe zimnego moczu
Mam 24 lata, jestem lalkarzem i nie wstydzę się tego, jeszcze bardziej z lalkami wiążąc swoją przyszłość.
Ale dosć już o mnie (tak wylewna to już dawno nie byłam ; p), jak było w Waszym przypadku ? Czy lalki wprowadziły zmiany w Waszym życiu, czy też odbiły sie bez większego echa ? Może kogoś udało się uszczęśliwić za pomocą lalki ? A może przez pryzmat tego hobby nauczyliście się inaczej patrzeć na niektóre rzeczy ?
Opowiadajcie, zapraszam do dyskusji


