Niezrealizowane marzenia
: 12 lut 2019, 13:45
Witam,
Nie bardzo wiem gdzie podpiąć się z moimi lalkowymi potrzebami na tym forum więc spróbuję mojego wątku.
Przy okazji narodzin mojej wnuczki naszła mnie nostalgiczna potrzeba zbierania lalek. Zdaję sobie sprawę że to są niezrealizowane marzenia z dzieciństwa gdy tęskniłam za ładną lalką ,której się nie doczekałam w siermiężnych czasach wczesnego PRLu.
Pamiętam gdy miałam ca 14 lat przeczytałam w Kobiecie i Życiu że Ameryce jest taka lalka która sama kosztuje niewiele ale jej wyprawa może kosztować fortunę..
Gdy miałam 21 lat dostałam swoją pierwszą Barbie przy okazji wizyty w Kanadzie. Mam ją do dziś choć ze złamaną nogą, którą" załatwiła" córcia.
Teraz przy takich możliwościach chcę trochę zaszaleć. Oficjalnie dla wnusi a tak naprawdę dla siebie...
Idealnie błoby poi jednej lali z każdej serii ale jest ich tyle że w głowie się kręci. A ja w swojej naiwności nie wychodziłam poza Barbie Fashonistas....
Poza tym...
Gdy miałam coś koło 12 lat ,moja matka chrzestna zrobiła mi fantastyczny prezent. Dostałam lalkę( takie biedne celuloidowe brzydactwo) ale do niej wyprawę własnoręcznie uszytą. Do dziś zostały mi płaszczyk i sweterek, na które patrzę ze wzruszeniem.
I to chciałabym powielić dla małej.
Zatem chodzi mi o duże lale. Mam już Rose z Our Generation. Na oku mam cudne piękności z Petitcollin. No i będę szyć i sztrikować!
Czy ktoś ma podobne upodobania? Ogromnie zależy mi na kontakcie i wymianie doświadczeń
Nie bardzo wiem gdzie podpiąć się z moimi lalkowymi potrzebami na tym forum więc spróbuję mojego wątku.
Przy okazji narodzin mojej wnuczki naszła mnie nostalgiczna potrzeba zbierania lalek. Zdaję sobie sprawę że to są niezrealizowane marzenia z dzieciństwa gdy tęskniłam za ładną lalką ,której się nie doczekałam w siermiężnych czasach wczesnego PRLu.
Pamiętam gdy miałam ca 14 lat przeczytałam w Kobiecie i Życiu że Ameryce jest taka lalka która sama kosztuje niewiele ale jej wyprawa może kosztować fortunę..
Gdy miałam 21 lat dostałam swoją pierwszą Barbie przy okazji wizyty w Kanadzie. Mam ją do dziś choć ze złamaną nogą, którą" załatwiła" córcia.
Teraz przy takich możliwościach chcę trochę zaszaleć. Oficjalnie dla wnusi a tak naprawdę dla siebie...
Idealnie błoby poi jednej lali z każdej serii ale jest ich tyle że w głowie się kręci. A ja w swojej naiwności nie wychodziłam poza Barbie Fashonistas....
Poza tym...
Gdy miałam coś koło 12 lat ,moja matka chrzestna zrobiła mi fantastyczny prezent. Dostałam lalkę( takie biedne celuloidowe brzydactwo) ale do niej wyprawę własnoręcznie uszytą. Do dziś zostały mi płaszczyk i sweterek, na które patrzę ze wzruszeniem.
I to chciałabym powielić dla małej.
Zatem chodzi mi o duże lale. Mam już Rose z Our Generation. Na oku mam cudne piękności z Petitcollin. No i będę szyć i sztrikować!
Czy ktoś ma podobne upodobania? Ogromnie zależy mi na kontakcie i wymianie doświadczeń