Nie, nie, nie, nie nie zgadzam się. Nie ma czegoś takiego jak tylko klikanie myszką i wprowadzanie kodów. Po prostu - nie ma. To tak jakby obawiać się, że nasza rozmowa teraz traci coś przez to, że piszemy na komputerze a nie na papierze.
Do tworzenia modeli 3D w programie komputerowym potrzeba równie dużo talentu, kunsztu (jak zwał tak zwał), umiejętności, wyobraźni przestrzennej oraz ogromnej ilości czasu poświęconego na ćwiczenie i opanowanie techniki jak do rzeźbienia w glinie. Różnica polega jedynie na tym, że można sobie cofnąć błąd i sytuacja w której głowa odpadnie ci od rzeźby i rozplaska się o podłogę ci nie grozi (znam ten ból) oraz dodatkowo autor ma różne inne przydatne funkcje dzięki którym można zrobić np. idealnie symetryczną lalkę.
Ale to człowiek tworzy, nie maszyna. Pomysł należy do twórcy a pomysł powstaje najpierw w głowie i to człowiek podejmuje decyzje, komputer nie zrobi tego sam. Łatwość tworzenia może spowodować dużą ilość szablonowych idealnie symetrycznych tworów, ale może dzięki temu zaczniemy dostrzegać magię asymetrii i tego, że perfekcja polega na niedoskonałości? Jestem pewna, że gdyby np. Lillycat projektowała swoje lalki na komputerze a nie w glinie byłyby równie unikatowe i charakterystyczne i nikt nie rozpoznałby jaką metodą zostały stworzone. Komputer to tylko narzędzie. Wydawane komendy są tylko przedłużeniem dłoni, dłuta , pędzla... Ludzie mają tendencję do zapominania o tym i zawsze większe wrażenie robi moja praca namalowana farbami niż digital painting, niezależnie od tego ile włożyłam w daną pracę czasu, wysiłku i zaangażowania - tak jakby tablet sam latał i mieszał kolory a nie ja.
Lalki BJD czy figurki w Japonii są już drukowane do dawna, a teraz już nie tylko tam, ale i całym świecie i nie da się stwierdzić po finalnym odlewie z czego była zdjęta forma. Może poza paroma wyjątkami, bo są rzeczy których nie da się ręcznie wyrzeźbić ze względu na materiał np. cieniutką tkaninę, delikatne ażurowe elementy, idealne równe malutkie części do urządzeń elektronicznych z którymi drukarka sobie poradzi a człowiekowi zajęłoby miesiące lub lata pracy.
Obawy czy brak sympatii do tego typu technologii bierze się też z niewiedzy. Na przykład mój znajomy uważa, że jeżeli obrabiam zdjęcia na Photoshopie to już nie jest prawdziwa fotografia, że prawdziwa fotografia już umarła. Mam ochotę krzyczeć "nieprawda!" za każdym razem jak to słyszę! Każdy kto bawił się kiedyś w ciemni i wywoływał sam zdjęcia wie, że pod powiększalnikiem też robiło się fotomontaże, retuszowało się zdjęcia tuszem, używało filtrów i tak dalej. Teraz to samo robi się obrabiając zdjęcia cyfrowo, zmienił się sposób i dokładność, ale nie sama możliwość manipulacji obrazem.
Wiele osób, które zachwycają dziełami dawnych mistrzów i wzdychają, że takich artystów już nie ma, wyobrażają sobie, że malarz siadał przed sztalugą, miał do dyspozycji tylko pędzel, farby, własne oko i był w stanie namalować każdy złoty zawijasek w żyrandolu wiszącym nad modelką z fotograficzną dokładnością, bo był taki genialny (Obczajcie
ten żyrandol) Otóż zniszczę może czyjąś idealistyczną wizję, ale taki malarz, oprócz tego, że był genialny oczywiście, używał camery obscury, w ciemnym pomieszczeniu odrysowywał obraz pojawiający się na płótnie, wystarczyła tylko mała dziurka przez którą wpadało światło, jak projektor w kinie. Niech mi ktoś powie - jaka jest różnica kiedy teraz pstrykamy sobie zdjęcie naszymi aparatami - dziećmi camery obscury - i przekalkowujemy to na płótno? Pewnie taka, że ktoś mi powie: "łee, nie namalowałaś tego sama tylko przekalkowałaś". Vermeerowi było wolno a mnie nie?! Artyści od zawsze wykorzystywali wszystkie możliwe najnowsze technologie i zawsze będą tak robić. Jakby Bernini miał drukarkę 3D to... w sumie nie wiem co, ale jestem prawie pewna, że rzeźbiłby w ZBrush'u.
Bardzo zależy mi na tym, żeby każdy kto przeczyta mój post, postarał się zrozumieć. Wiem, że moja opinia nie jest popularna i dość nietypowa jak na kogoś, kto sam ręcznie dłubie w lalkach. Po tym co czytam na forach i blogach nie spotkałam się, delikatnie mówiąc, z komplementami na temat tworzonych w 3D lalek, zwłaszcza z ust tworzących w "tradycyjny" sposób, którzy piszą w prost, że to zabijanie sztuki.... A ja uważam, że twórca pracujący z pikselami zasługuje na takie samo uznanie lub brak uznania - w zależności od tego jak odbieramy jego skończone dzieło - tak jak pracę każdego innego twórcy. Komputer to tylko narzędzie.
A drukarki 3D mają trafić do naszych domów już w ciągu najbliższych 3 lat, tak mówią specjaliści. Chcę już.
ms.goch, dzięki za rozpoczęcie takiego tematu i dziękuję jeżeli komuś udało się przeczytać cały mój post.
