U mnie oczywiście nie mogło zacząć się normalnie, gdyż zaczęło się od szukania androidów na internetach

Trafiłam w ten sposób na Smart Doll i filmiki prezentujące wersję automatyczną. Nie mogłam nie zapamiętać małego mangowego robocika i tak wracałam co jakiś czas do tematu, aż do momentu, kiedy zobaczyłam, że lalki - co prawda jedynie manualne - są już na sprzedaż.
Wtedy też zaczęłam się rozglądać za innymi lalkami, bo skoro już chcę kupić, to chcę jakąś wybrać. No i tak chodziłam, oglądałam, nie mając do końca pojęcia co właściwie oglądam. Mieszały mi się w jedno Smart Doll, Dollfie Dream, żywice z aliexpress i Tonnerki. Wybór był ogromny, a ja totalnie zdezorientowana. Nie miałam pojęcia czego właściwie chcę od mojej lalki, więc złożenie jej z "klocków" było dla mnie wtedy niezwykle abstrakcyjne.
I znowu wracałam do Smart Doll i ich fullsetów - takich naturalnych, codziennych i bardzo spójnych. Wszystko do siebie pasowało, a i lalka wyglądała jak dziewczyna z sąsiedztwa, a nie jak cosplayer. I tak zapisałam się w kolejkę po Mirai (wtedy to jeszcze preordery były). Czekając na maila z informacją, że już mogę kupować, oglądałam zdjęcia i coraz częściej zatrzymywałam się na zdjęciach Kizuny. Aż pewnego dnia pojawia się info, że Kizuny są dostępne od ręki, bez czekania. Tak więc los zdecydował, kupiłam Kizunę

W marcu miałam okazję zobaczyć na żywo Mirai. I wiecie co? Nie żałuję swojego wyboru.