oristiel pisze:Ingrid - no ale w TRU Dragon Games pojawiło się stosunkowo szybko jak na nasz rynek i to w niezgorszej cenie. Normalnie bym się z Tobą zgodziła, że trzeba czekać, ale może to oznaka zmian? Bardzo bym tego chciała.
Miejmy nadzieję, że to oznaka zmian. Z tymi dwoma latami, to trochę przesadziłam (moja ironia), ale trochę. Pamiętam, jak za Jane zjeździłam niemal całe miasto. Na targach pojawiła się w lutym, we Wrześniu miała być już oficjalna, a ja ją kupiłam dużo dużo później i to tylko dlatego, że jedna kobieta z małego stacjonarnego sklepiku sprowadziła ją na moją prośbę. Rzecz jasna pudełko było po polsku, a cena, to ok. 140zł, wzięłam, bo bałam się, że już jej nie trafię. Z Castą miałam podobnie, szukałam jej wszędzie i wychodziłam niemal z siebie, zaryzykowałam więc on-line. Odpukać Casta przyszła ślicznie narysowana, bez wad, ale wolałabym mieć możliwość kupienia jej osobiście w rozsądnej cenie do tego. W tesco Casta pojawiła się dopiero na obecne/ubiegłe święta 2015, ze dwa lata miejsce na półkach grzała Catty i jeszcze mają z nią problem. Po co zamówili więc nadmiar czarnych kocic? Tylko po to, aby później, nie przeceniać lalki i męczyć się z tonami pudełek? W to miejsce nie było raczej szans na Castę, która pojawiła się grubo po fakcie. W toysrus była Jane, za 69zł, ale tam już chyba dosłownie 2 lata po premierzy. Natomiast o Amanicie nie ma śladu, jak było właśnie z poprzednimi i nie zdziwi mnie, jak pojawi się nagle w toysrus, lub tesco, to wtedy mogliby dorzucić i Cleo z Jiną do pary.
Nie byłabym sprawiedliwa, gdybym stwierdziła, że dzieje się tak z każdą lalką i serią. Trójpak z Myszką, Ćmą i Robotem pojawiły się stosunkowo szybko i w cenie przyzwoitej. Seria Dragons games również mnie zaskoczyła, tak jak Scarrier Reef. Obawiam się jednak, że może nastąpić problem z Jane Getaway, lub Finneganem, to jest wciąż loteria, na przemian "pospolite" mało wnoszące wtórne lalki w setnym nakładzie i niektóre nowości, lub rodzynki na czas. Ja nie znoszę hazardu, wolałabym, aby istniał jakiś grafik wchodzących na rynek lalek, lub konkretny sklep oferujący rzadsze modele bezpośrednio od producenta. Same katalogi od mattela, jak wiemy, nie wiele nam mawiają.
Co do najnowszych powyższych, to wobec mojego gustu koty są ciekawe, szczególnie ta czarna (Catty na promo racja, jest jakaś inna). Pozostała trójka niestety niczym mnie nie ujmuje. Clawdeen mam dwie (Basic oraz WonderWolf) i mimo, że je bardzo lubię, to kolejna po którą chciałabym sięgnąć musiałaby mieć jakiś konkretny temat za sobą, jak np. cyrkowe, a nie jedynie drobny artefakt i nieco zmienione ciuszki. Dwie pozostałe, to już w ogóle totalna budżetówka, chyba, że ktoś planuje zebrać całą orkiestrę i postawić na półce, jako całość i wykreować kolejną narzuconą przez producenta scenkę.
Reiha, serio Kala taka ohydna? Jest dość duża, szersza w bioderkach, ma te cztery fikuśne łapki i nieco grymaśną buźkę, macki, ale mi się podoba. Cenię tę lalkę w dużym stopniu za oryginalność, jako odważny projekt.