@IHime
Eh, mnie też gust się nie zmienił - tak jak lubiłam tanie hipermarketówki tak dalej kupuję głównie takie, hehe.
Ale pomimo iż w dzieciństwie śliniłam się do katalogów z setkami superstarów tak na starość mnie do nich nie ciągnie, ciąglę żyję tym od czego zaczęłam zbierać lalki. I też niestety dorzucam nowe wymarzone do listy.
Mono, baskinka powiadasz? No to nawet po zdjęciach kojarzę, ale nie wiedziałam, że tak się nazywa. Na modzie znam się tak jak na gotowaniu

A kolor różowy uwielbiam, mogę żyć otoczona różem, tylko na lalkach różu nie toleruję.
Nie wiem czemu, ale "Barbie pink" to też dla mnie synonim kiczu i tandety. Oczekuję chyba od lalek, żeby były miniaturkami ludzkości, żeby tak jak i dawne lalki i pierwsze Barbie przedstawiały obecne trendy i nastroje, a mimo wszystko to co mamy teraz w sklepach nie odzwierciedla dla mnie świata zewnętrznego. No bo bez jaj, aż tyle blachar po chodnikach nie chodzi

Natomiast w sensie ucieczki do świata marzeń, gdzie wiele osób chce być księżniczkami, syrenami i żyć w pluszowym brokatowym różu to Barbie jest idealna. Tylko, że ja jednak wolę dżinsy i lalki harujące jako kelnerki.