Ile jesteście skłonni zapłacić za lalkę-używaną? Nie wiem, czy trupek to określenie w stosunku do każdej używanej lalki, czy tylko do hm...strupieszałej?
Mam trochę odrzutów, których bardzo chciałabym się pozbyć, znalazł się na jedną z panien nabywca ale opadły mnie wątpliwości. Allegro nie pomaga.
Mam wrażenie, że >mój< kupujący nie rozumie, że po odliczeniu kosztów wysyłki (zrezygnowałam z koperty, trudno, będę się bawić kartonem i taśmą) chciałabym jeszcze zarobić. Ja wiem, że to drugi/trzeci obieg, ale z obliczeń-a w tym jestem marna-wyszło mi 4 złote zysku, jeżeli jeszcze obniżę cenę. Nie chcę zabrzmieć jakoś lemingowato, ale zwyczajnie nie chce mi się za taką cenę lecieć na pocztę i odstać swoje. Może oczekuję za dużo? Jaką cenę z wysyłką jesteście w stanie znieść za używaną barbioszkę?

