AnniMani pisze:Ja recasty postrzegamy jako reprodukcje, dlaczego kupienie reprodukcji, kopii mony lisy jest ok, przecież ktoś zarobi na czymś czego nie wymyślił tylko wykonał, też zauważamy że nie robi się rencastow bardzo małych firm (np nigdy nie widziałam recastu lalki od Popovy Sisters) tylko dużych firm jak FL czy Volks. Wiec n przekonuje mnie mówienie "jakbyś się czuła jakby ktoś sprzedawał recast twojej lalki" bo to niemożliwe bo byłaby zbyt niszowa, a gdybym miała firmę jak FL to pewnie miałabym to gdzieś.
Kupiłam recast bo jest dużo tańszy, bo chciałam czysta lalkę by na niej się uczyć faceupu, eksperymentować i dowiedzieć się jak w ogóle taka lalka działa. Nie czuje się złodziejką.
I mam wrażenie jak niemiłamonika że to tylko przez "ekskluzywność" hobby są takie moralne problemy nad tym.
Reprodukcje? - zupełnie się nie zgadzam, reprodukcja to by była gdyby jakaś firma wypuściła swoja lalkę jeszcze raz, tak jak Barbie na swoje okrągłe rocznice. Myślisz że taki Fairyland jest dużą firmą? A wiesz ilu ludzi tam pracuje? A nawet jeśli jest ich trochę, to czy oni nie zasługują na swoją zapłatę? Wiele firm zaczynało jako jednoosobowi rzeźbiarze, i gdyby wtedy były recasty z pewnością nigdy nie staliby się tym kim teraz są w lalkarstwie, a Luo nie miałby od kogo kraść. Nie robią recastów mało znanych firm, ha, ha, ha... A kojarzysz TriffonyArtwork i lalkę Sphnix, nie to opowiem, artystka sama ją stworzyła - i sprzedawała, ale ktoś chamsko wysłał jej lalkę do rekaściarzy i dziewczyna się załamała w efekcie czego lalek już nie sprzedaje i nie tworzy - a ma wielki talent. Powiem że wtedy to była jej jedyna debiutancka lalka.
Lillycat Cerisedolls - początkowo jeden model lalki, potem rekaściarze się dobrali, na szczęście Lillycat z nimi walczy i robi swoje. Firmy produkujące lalki mają z powodu recastów WIELKIE straty. Osobiście najbardziej boli mnie historia Triffony, a z tego co wiem takich historii, i firm przez to zamkniętych jest więcej.
Uważam że to samolubne nie doceniać czyjejś pracy.