Zacznę od tego, ze nie wiem, czy jestem bardziej leniwa, czy niecierpliwa - a niestety przy repaintcie te cechy się raczej mocno przydają. Dodatkowo jestem też niedokładna - ale za to mam silną motywację XD piszę to, żeby trochę wytłumaczyć ''dobór'' swoich materiałów.
A więc.
Strasznie, STRASZNIE chciałam spróbować tego repaintu!
Miałam 5 kredek akwarelowych i pędzel za 4 złote. Nie miałam utrwalacza ani lakieru, ale moja niecierpliwość kazała mi i tak spróbować pomalować lalkę. Logika jej na to - ''stara, to nie wyjdzie, kredki po gumie nie rysują''. Ale niecierpliwość się upiera, no bo CO CI SZKODZI SPRÓBOWAĆ?????
Nie przypuszczałam, że wyjdzie cokolwiek, więc nawet nie zatemperowałam kredek ani nie przygotowałam sobie wody w kubeczku - ot, bardziej z ciekawości maznęłam po zmytej buźce Steffi Love. Oczywiście - poza leeedwo dostrzegalną smugą nic się nie pojawiło. Ale od czego jest ślina (kuchnia z kranem za daleko)? Poślinić czubek (hah, czubek XD) kredki - wow, działa. To znaczy, biały nie działał, więc wykopałam swoje akryle z czasów liceum. Nie takie w słoiczkach, ale takie w tubach, o gęstości niemalże plasteliny. Skradłam biały, pośliniłam pędzelek, systematyka ta sama. Byłam tak zajarana, ze COKOLWIEK wychodzi na tej gumie, że już nie mogłam przestać, chociaż doskonale wiedziałam, ze wyjdzie wielobarwna, bura KUPA z takim podejściem do pracy XD Tak czy inaczej, skoro działało, chciałam się sprawdzić.
Poniżej efekty mojej pierwszej ''prowizorki''. Wiem, że zgrzeszyłam, kompletnie niemetodycznie podchodząc do repaintu, ale jeszcze raz - nie sądziłam, ze cokolwiek z tego wyjdzie, obiecuję, że następnym razem naleję wody do kubeczka i kupię biały/czarny akryl w słoiczku, no i oczywiście zatemperuje kredki. MOŻE NAWET KUPIĘ UTRWALACZ!
PS. Kocham robić CZORNE brwi na pół twarzy, zawsze. Wszyscy moi bohaterowie takie mają
PS 2 Lalka bez ubrań, bo trupek, a ja dopiero zaczynam zbieractwo i jeszcze nie mam




Także ten...

