O rety, wyglądają fantastycznie - i koń, i elfka! Ona jest Figmą, prawda? Podziwiam talent do wszelkiego szycia, ale do szycia w tak maleńkiej skali to już szczególnie. (Sama moim figmiakom szukam mikrociuchów w lumpeksach i na aukcjach, więc ubrani są od sasa do lasa). No i repaint - a właściwie paint

- super! I jeszcze okoliczności przyrody, w których ich sfotografowałaś... Cała sesja kojarzy mi się z "Władcą Pierścieni". Trwam w zachwycie.
