A Pati prezentuje się tak

A tu zapakowana w ręcznie wykonane pudełeczko, przytwierdzona cienkimi drucikami, niemal jak za nowości

(pominę fakt, że jak robiłam grubą igłą dziurki w brystolu, aby przewlec drucik, to wbiłam ją sobie na 0.5 cm w udo. a mogłam zginąć)
A zamknięte pudełko prezentowało się tak:

W lewym dolnym rogu mały bohater - moja świnka morska - bez której oczywiście by się nie udało
No i bez Was też by się nie udało
Sukienkę uszyłam zupełnie inną, bo przypomniało mi się, że swego czasu zakupiłam tę oryginalną w całkiem dobrym stanie i Paula gdzieś ją miała, ale nie chciałam szperać. Teraz może sobie wybrać, jaki styl bardziej jej odpowiada, choć tiulowa kokarda na głowie ma nawiązywać lekko do lat 90

