
Nie miałam serca jej tam zostawić. Po rozpakowaniu odkryłam, że kostki jej latają jak prawy łokieć Moni, więc dostała nowe buty (czarne kozaczki z zestawu butów od Mattela, które uważam za niewypał, bo dziwnie leżą z tyłu, ale u niej każde tak leżą) i przy okazji ładniejsze ciuchy. Niby ładnemu we wszystkim ładnie, no ale wiecie, lalka to lalka - ma być śliczna i basta
