U mnie z lalkami jest niestety tak samo (albo nawet bardziej) jak z każdym innym hobby i zainteresowaniem. Nie ważne czy, chodzi o książki i ogólnie czytanie (o własnych próbach pisania nie wspominając), czy o muzykę, rysunek, picie herbaty czy styl ubierania - nie tolerują.
Najlepiej to by było jakbym wszystko zachowywała dla siebie, ale nie potrafię. Jestem gadułą i choćby nie wiem co, w końcu i tak się wygadam.
W domu o lalkach wygadałam się mamie, jak czekałam na swoją piątą mtm. Przedstawiłam ją jako modelkę do zdjęć. Jakoś to zaakceptowała, ale nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiona, bo jak tylko zobaczy u mnie coś nowego to zaraz wypytuje o cenę i próbuje mnie rozliczać, a jak czasem wspomnę, że kupiłabym dziewczynom jaką koleżankę to próbuje mi zabronić. Dlatego pokazałam jej tylko dwie lalki (tę drugą tylko dlatego, że złapała mnie z nią w ręku) i mój niby domek, a reszty kolekcji raczej jej nie pokażę. Brat wie i nie warczy, a babci swoich lalek chyba nigdy nie pokażę i mam nadzieję, że sama ich nie znajdzie.
Nielicznym koleżankom wygadałam się jeszcze wcześniej, jednej nawet pokazałam fotki - nie mam już koleżanek. Kolegów zresztą też nie, ale kolegów jakoś mniej mi żal, bo po nich się spodziewałam.
W pracy wygadałam się dwa razy, najpierw z miniaturkami, a parę miesięcy później, po zarwanej nocy wygadałam się, że mam lalkę. Powiedziałam jednej osobie, ale to się jakoś rozeszło, prawdopodobnie w zniekształconej wersji, bo potem aż do wakacji nikt się do mnie nie odzywał, a jeśli już to na mnie krzyczeli. W wakacje się trochę uspokoiło (przyszli sezonowi, nic nie wiedzieli i normalnie ze mną rozmawiali, więc i inni zaczęli), ale już nie jest tak jak było przed tym. Niby da się z nimi rozmawiać, ale tylko o pracy i na tematy typu pogoda za oknem, inaczej ignorują albo "warczą", żebym przestała gadać, więc nic im nie mówię i tylko uzewnętrzniam się na Instagramie. Na FB mam profilowe z lalką, o tak z czystej złośliwości i jako odstraszacz na irytujących facetów (bo w moim przypadku pokazanie hobby przegania ich skuteczniej niż bycie wredną, nie wiem czemu tak jest).
Tak to u mnie wygląda. Lalki przeszkadzają otoczeniu tak samo jak każde inne moje hobby, jakie by ono nie było, bo odnoszę wrażenie, że im (ludziom z mojego otoczenia) chyba nie chodzi o samo hobby tylko radość jaką to hobby mi daje. Może uważają, że jestem gorsza i nie zasługuję? Ciężko powiedzieć...
OMG, ale się rozpisałam
