PRZYSZŁA MOJA SUSU Z IMPLDOLLA!
(i nawet opłaty celne mnie ominęły

)
Lalka jest PIĘKNA, ale mam ciemno w domu, ciemno za oknem i ciężko mi uchwycić jej kolor. Na żywo jest trochę bardziej brzoskwiniowa, co mi bardzo odpowiada - najbardziej realnie wyszła na pierwszej fotce, choć wiem, że wszystkie są do bani

Aparat zeżarł też kompletnie blushowanie skóry, które jest prześliczne. Na pewno wiem już, że po pierwsze muszę jej kupić oczy z mniejszą tęczówką, bo te, ktore zamówilam, wypełniły prawie całe oko, a nie lubię tego efektu. No i jakieś spodnie chyba nawet na 1/3, bo jej dupsko jest przepotężne i nie weszła w żadne galoty na 1/4, dlatego na razie siedzi w majtach

ostatecznie zostanie mi szycie ubranek samodzielnie.
Podjarka bardzo. To moja pierwsza BJD, prezent na trzydziechę i pewnego rodzaju ukoronowanie kolekcji. Brak opłat na granicy był miłą niespodzianką i czas oczekiwanie w sumie też, bo czekałam na nią ledwie 3 i pół miesiąca.
Obiecuję w przyszłości ładniejsze zdjęcia

muszę zadbać o panienkę. Dostała na imię Apricot

Tu powinien być jakiś motywujący, głęboki tekst.