Postanowiłam pozbyć się lalkowej cenzury w postaci kropko-majtek u mojej monsterki i przy okazji usunęłam jej krzywe linie po odlewie. Z rozpędu wyszlifowałam ją prawie całą. Chyba słabo to widać na zdjęciu, ale teraz jest cała matowa i się nie świeci.

Moje pytanie, bo lalka idzie na sprzedaż jako ooak i zastanawiam się czy warto się pocić przy szlifowaniu: uważecie, że jest lepiej, gorzej czy nie robi to wam różnicy? Czy drobne ryski, które pozostały po szlifowaniu przeszkadzałyby wam?
Przy okazji czy bawicie się czasem w szlifowanie a może macie do pokazania jakieś inne modyfikacje czy poprawki, myślę, że to bardzo przydatne i inspirujące


