Moje klony nie są takie szałowe, ale na pewno im smutno, że siedzą ciągle pochowane w szafkach, więc przymknijmy oko na ich urokliwość
Lalka kupiona w supermarkecie w Toruniu, kiedy mój autobus się zepsuł (drugi raz) i czekaliśmy 4 godziny na holownik z Łodzi.
Drugi nie ma żadnej sygnaturki, więc być może tylko działa pod przykrywką klona. Został wyszperany w lumpeksie, jest śmieszny, bo jego nogi zginają się w taki sposób, że można go posadzić na konia

(przyjaciół się nie rozdziela, więc tego dnia stałam się właścicielką 3 koni, ich sprzętów jeździeckich i lalki)

Koń ma nawet plastikowe podkowy, które można wsadzać do dziurek w kopytach
