Po pierwsze: nie wiem jakim cudem nie widziałam wcześniej tego wątku. Nawet już wiedząc, że lalka, którą chciałam zidentyfikować, to Susy.
O ta:
Po drugie i trzecie zastanawiałam się już wtedy, skąd ja tę zabawną drobną buźkę kojarzę. Nie wymyśliłam, poddałam się zakładając, że pewnie gdzieś kiedyś u kogoś. A od dwóch dni zła byłam na siebie, że zagapiłam się z pokazaniem na blogu lalki w świątecznej sukience, więc znowu będzie musiała rok poczekać.
Aż dzisiaj zajrzałam tutaj i doznałam olśnienia.
Lalka w świątecznej sukience to właśnie znajoma zabawna buzia.
Kupiłam ją od cholery dawno temu, może nawet w latach 90, bo co kilka lat miałam takie zrywy, żeby sobie kupić lalkę, rozpakować, pomacać i schować na szafie.
Ma namalowaną białą bieliznę, sygnaturę CO na plecach, karbowane włosy... i czekoladową skórę.
Wybaczcie zdjęcie robione komórką, w nocy i pod lampą. Musiałam się podzielić odkryciem już, teraz, natychmiast
Aha, złoty łańcuch nie był jej oryginalną biżuterią

