http://zapodaj.net/257256bdeeeab.jpg.html
Znów jestem zestresowana, bo dzisiaj czekają mnie te przeklęte oczy... Chyba zacznę je zostawiać tak z tymi białkami a'la zombie.
Widzę po tych dwóch lalach, że ostatnio (dzięki też Waszemu kopowi w mój tłusty zad...), moje lale są bardziej dopracowywane, jeszcze bardziej, niż to robiłam dotychczas. Staram się urealistyczniać ich twarze, konturować, cieniować, rozświetlać, aby wyglądały, jak najfajniej w moim skromnym mniemaniu.
Na pewno jestem zadowolona z wielkości białek - zawsze wychodziły kosmicznie wielkie, choć podobały mi się - bo taki kierunek obrałam w malowaniu. Chociaż teraz, gdy namalowałam proporcjonalne do reszty twarzy (tak mi się wydaje chociaż częściowo), to jakoś tak, zupełnie inaczej się lala prezentuje.
Myślę, że od ostatniej lali znów się czegoś nowego nauczyłam, co widać już na obecnej laleczce.
Wszelkie komentarze i uwagi mile widziane (bierę na moją dużą klatę).
Miłego piątku, Kochani!
