dollbby pisze:super niuniek! nie mogłem uwierzyć, że masz jakiekolwiek lalki do tej pory

Spełniłaś moje skryte marzenie

HA!HA!HA!
Ja powiem Ci, że też nie mogłam uwierzyć, że jest już ich aż tyle! A dzisiaj za sprawą Magalitki dotarło kolejnych 5 - 100wa jak nic!
Pamiętasz jak dałam propozycję spisania testamentu dla dzieciaków, bo lalki idą w cenę jak złoto? I to jaki duży musi być ten mój wypoczynek w jedną stronę, żeby je pomieścić z pianinem? Myślałeś że blefuję???

Ja już teraz chłopie kombinuję jak odbierać te paczki, żeby domownicy nie patrzyli na mnie jakoś krzywo lub dziwnie inaczej. Pierwsza z nich to mój klon Kena -mój przeszedł odmianę - ma czarno srebrne włosy, Ty wiesz jak mu tam jest. Potem była ponoć upragniona wśród kolekcjonerów - siedzi w oryginalnej sukience czarno srebrnej - brunetka z ciemniejszą karnacją i pasemkami (to znak miłości mojego Romana - dostałam valentynkę), a potem jak już byłam w ciąży i z nudów wpadłam na pomysł pooglądać zabawki na allegro. Moje oczy zrobiły się wielkie jak donice, gdy dotarło do mnie, że nadal jednak gdzieś takie są! I o dziwo wtedy jeszcze żyła i miała się dobrze moja pierwsza F.C. Lucky! To był 2009 rok. Przy okazji wpadłam do Was, bo coraz częściej pukał do mnie listonosz z paczkami. Myślałam, że mi odbiło! Bo gdzieś w podświadomości siedzi we mnie dzieciak! Całe szczęście wyprostowaliście mnie trochę udowadniając, że nie jestem na tym świecie sama. Pewnego dnia, gdy byłam w zaawansowanej już ciąży zadzwoniła do mnie siostra. Odebrała moja mama i powiedziała - Aga teraz nie może podejść, bo konia czesze

-Aaaaaa - konia! A co na to Roman????

I śmiech na cały Sosnowiec. A ja faktycznie odszczurzałam jakiegoś białego z fioletowymi kłakami kuca, który przybył do mnie z Kołobrzegu wraz z Magią Pegaza, z jakąś tam różdżką. I pamiętam jak dziś kręciłam przed sprzedawcą, że to dla dziecka
W mgnieniu oka przez 5 lat stadko się powiększyło do takich rozmiarów. I nie potrafię się rozstać z nimi, co najgorsze. Sprzedałam może z 10 lalek w stanie - powiedziałabym - nietrzeźwym

. Niech powie Lacrima - dostała przesyłkę z Tereską, której ktoś opitolił kłaki do żuchwy, na ciałku jakiegoś klona. Dlaczego? Bo pomimo, że teraz niestety siedzą w pudełkach i nie mam warunków, żeby je znów wystawić - podziwiam je za każdym razem. Bo każda jest na swój sposób inna. Dla mnie wyjątkowa. Jedynie czym mogę się od Was różnić - chciałabym, żeby każda z nich miała inną wieczorową suknię. I chodź to wbrew zasadom zdrowej kolekcji ( z uwagi na kompletność ubranka, pudełka, i przyszłej ceny) - gdzieś tam to we mnie siedzi. Bo chciałabym je wszystkie wystawić żeby uchwycić jednen wspólny kadr baśni o zakochanych królewnach, klęczących księciach, rumakach itd.
Zresztą co będę owijać w bawełnę - ja sama jestem w środku jakaś takaś inna. I często powracam myślami do obrazu z dzieciństwa, a być może obrazu z poprzedniego wcielenia. Gdzieś przedstawiły mi się obrazy mnie tańczącej na polanie, w rozpuszczonych długich włosach, w białej prostej sukni z wiankiem z żywych kwiatów. Obok mnie kilka innych panien podobnie ubranych, tańczymy w kółku, inne panny przynoszą mi jabłka w koszach i klękają przede mną na znak szacunku???? I nagle ten ON piękny, przystojny na swoim rumaku podchodzi, klęka i łapie za dłoń, opuszcza głowę, całuje mój pierścień. Jestem szczęśliwa bo oboje bardzo siebie kochamy - a potem obraz urwany i podświadomość, że mój ukochany, mój król nie żyje. Ktoś go otruł i widzę siebie płaczącą, niosą mnie na stos........ I tyle, tu wielka niewiadoma.....
Ale to już się chyba nadaje do prasy... jak nie do psychiatry
