Drugi raz pod rząd się tu wypowiem, ale wprost nie mogę tej sytuacji tu nie opisać
Wczoraj wybrałam się z lubym na zakupy do Tesco. Podczas, gdy on przeglądał sobie klocki Lego, ja w następnej alejce szukałam czegoś ciekawego na półkach z lalkami. Obok mnie stał dość młody pan i trzymał w dłoniach dwa pudełka z lalkami. Patrząc na nie, zastanawiał się chyba, którą wziąć. Zupełnie znienacka spytał, patrząc na mnie i pokazując mi lalki:
- Którą?
Byłam troszkę zaskoczona, a że pan miał przyjazny wyraz twarzy, spojrzałam na laleczki, a były to... dwa obrzydliwe klony - chudzielec Natalia w za dużym ciuszku i jakaś podróbka Barbie Collectora z nieprzyjemnie pomarańczowym ciałkiem. Westchnęłam zakłopotana i odpowiedziałam możliwie jak najgrzeczniej:
- Wie pan... To są zwykłe chińskie lalki - podróbki, chyba lepiej byłoby wziąć jakąś Barbie...
Facet uśmiechnął się i odpowiedział:
- No, ja wiem, tylko, że wszystkie Barbie kosztują ponad 60 zł!
Co ja mu mogłam odpowiedzieć? Uśmiechnęłam się głupawo i mówię:
- Ale niech pan popatrzy na nią- wskazałam na Natalię- Ja ją kiedyś kupiłam i ona ma dość nieładne ciałko. Pan popatrzy na jej nogi...
- Ciałko, hehe - zaśmiał się gość - Ale ja kupuję tę lalkę dla narzeczonej!
I wiecie co pomyślałam? Że właśnie poznałam narzeczonego którejś z Was

. Pytam więc:
- Pana narzeczona zbiera lalki?
On się uśmiechnał:
- Nie, nie - odpowiedział, a ja byłam troszkę zawiedziona, no bo wiecie - po nitce do kłębka

A facet więc kontynuował:
- Jeszcze tego brakowało, żeby się zaraziła manią zbieractwa. Chcę jej zrobić kawał i powiedzieć: O, masz tu na dzień dziecka lalkę!
Uśmiechnęłam się troszkę zirytowana takimi słowami, ale widząc, że gość był jednak nieprzejednany, poradziłam mu tę podróbkę Barbie Collectora. Miała kolczyki, rootowane rzęsy i dość ładną suknię, ale koniec końców cieszę się, że nie trafiła ona do którejś z Was :-D.
Pomyślałam sobie potem, że to dziwny zbieg okoliczności, że akurat taka sytuacja przydarzyła się komuś, kto zbiera lalki. Ciekawa jestem, jakby zareagował ten pan, gdybym mu to powiedziała. Może by nie uwierzył
